1 on 1 – Adrian „Ardren” Zaremba

0

3800 MMRu, doświadczenie wyniesione z Heroes of Newerth, były zawodnik Team Alternate. Uwielbia kurczaka w cieście, a wedle ankiety ESL zapija go polską czystą. W drugiej odsłonie „1 on 1 z Chocapicciem” mam przyjemność rozmawiać z Adrianem „Ardrenem” Zarembą, postrachem warszawskich kawiarenek internetowych i jedną z najbardziej pozytywnych osób na polskiej scenie.

Karol „Chocapicc” Burniak: Witam Cię serdecznie. Miło mi, że zgodziłeś się na ten wywiad i zechciałeś nieco opowiedzieć o sobie jak i również porozmawiać o progamingu.

Adrian „Ardren” Zaremba: Również miło mi.

Jak zaczęła się twoja przygoda z gamingiem?

Wiesz co… Zaczęło się chyba tak jak u większości osób, przynajmniej z moich roczników, w tamtych czasach. W kafejkach internetowych. Szło się po lekcjach grało się tam we wszelakie gry. Kafejki były zdominowane przez konkretne tytuły. Wtedy jeszcze Counter Strike 1.3, ale ludzie grali oczywiście w Starcrafta, Quake’a itd. Ja akurat przy tym CSie zostałem i tak trwało to do wersji 1.6.

A tam rozpoczęła się twoja przygoda z progamingiem.

Właśnie. Tam grałem najdłużej tak „competetive”, chociaż mało było takich osób w tamtych latach. Nie mówię też o jakiejś organizacji, ale jeździło się na LANy, była fajna atmosfera, można było poznać fajnych ludzi.

Rywalizacja to twój żywioł?

Tak. Ja rywalizację bardzo lubię, kocham. Zarówno na płaszczyźnie fizycznej, sportowej, jak i esportowej. Zawsze mi towarzyszyła. Zaczynałem właśnie od Counter Strike’a. Zjeździłem trochę Polski. Zawsze uważałem, że byłem dobry, ale brakowało mi partnerów do tej gry, więc przeniosłem się na HoNa (Heroes of Newerth).

Na tej scenie spędziłeś ładnych parę lat.

Poznałem tam scenę DotA, bo to była powiedzmy taka kontynuacja moda z Warcrafta. Tam też na poważnie liznąłem tematu gry competetive. Na poważnie. Organizacje, kontrakty, jakieś pieniądze, nagrody rzeczowe. Dwa razy była możliwość wyjazdu na Dreamhack, ale dwa razy nie było kogoś kto mógłby nas tam wysłać. Mimo, że w Polsce obiecywali złote góry.

Po nim przyszedł czas na Dota 2.

Większość graczy po wyjściu LoLa jak i produkcji od Valve przeszła, na któryś z tych tytułów. League of Legends nigdy mnie nie zaciekawiło, odrzucało mnie. W Dota 2 trochę pograłem, pojeździłem po Polsce, ale dopiero teraz kiedy pojawili się nowi gracze, niespaczeni wcześniejszą sceną i mentalnością, która widnieje u wszystkich można coś osiągnąć, co widać na przykład u chłopaków z Alternate.

Wtedy podjąłeś decyzję o Heroes of the Storm?

Tak i było to spowodowane myśleniem czysto podyktowanym grą competetive. Wiedziałem, że trzeba zacząć jak najszybciej. Walczyłem o dostęp do alphy. Miałem świadomość, że jeśli nie zacznę od początku to będzie trudniej później się wybić.  Udało się to w jakiś sposób i chyba najlepszy moment to była gra dla drużyny Alternate z bardzo fajną ekipą. Parę osób się przewinęło, które lubiłem bardziej lub mniej, ale ten rdzeń drużyny do dziś wspominam dobrze. Królu, Gluhammer. Bardzo ich lubiłem, fajnie się grało. To, że później nie wyszło to inna kwestia, jednak muszę przyznać, że był to pierwszy moment w moim życiu kiedy grając miałem takie uczucie, że będzie z tego coś większego.

Jednak ten skład nie przetrwał.

Nie udało się. To był taki moment, że kiedy to się rozpadło odłożyłem kompletnie grę, podłamałem się. Miałem trzy, cztery miesiące przerwy. Raz na jakiś czas jak zobaczyłem stream, obejrzałem turniej to zawsze wracało do mnie, aby podjąć granie ponownie. Mały epizod w Puszek Team, niedawno rozstałem się z 2/10 i teraz mam sklejkę, próbujemy.

Czy uważasz, że w końcu uda Ci się odnaleźć miejsce na scenie HotSa? Pojawi się ta stabilizacja?

Mam 24 lata. Nie czuję się stary, ale nie czuję się też jakiś bardzo młody porównując do tego jak zaczynało się grać w kafejkach. Można było tylko grać i nie przejmować się niczym innym. Tylko szkoła. HotS to jest dla mnie taki ostatni moment. Gracze na świecie mimo wszystko zaczynają wcześniej. Wyjątkami są gracze Virtus.Pro w CSie lub niektórzy ze sceny Dota 2. Pół roku, rok na to, aby coś się wykluło. Jeśli się to nie wydarzy to pozostanie mi granie casualowo, chociaż granie dla przyjemności solo kolejki mija się z celem (śmiech).

Masz 24 lata, więcej obowiązków i innych zobowiązań. Nie będą one przeszkadzać w osiągnięciu tego co sobie założyłeś?

Pracę mam taką, że mogę nieco z niej poświęcić. Koliduje i nie koliduje jednocześnie. Z jednej strony mogę ustawić sobie godziny, ale mimo wszystko spotkania z klientami odbywają się wieczorami. Jednak mam serce do gier. Pomimo tego, że jest to głupie, bo w mojej pracy mogę zarobić kilkukrotnie więcej, nawet dostając pensję z gamingu.

Adrian "Ardren" Zaremba

Ardren

Pasja przede wszystkim?

Tak, tak. Wiele razy odmawiałem sobie rzeczy, które powinienem zrobić w życiu na rzecz gry. Nie wiem czy to uzależnienie czy pasja, ale jest jak jest (śmiech).

Wspomniałeś o braku przyjemności podczas gry samemu. Czy masz jakieś pomysły, które pomogłyby rozwiązać problemy z kolejką?

To jest sprawa na tyle ciężka, że nie wiem czy jets możliwość zrobienia czegoś przy takiej ilości graczy. Na niższym poziomie da się znaleźć graczy na równym poziomie. Na wyższym ratingu, kiedy jesteś lepszy sytuacja się zmienia. W moim przypadku jest jeszcze problem, że mało grałem samemu, a mam tryz razy więcje rozegranych scrimów i gier turniejowych. Więc tym bardziej dorzuca mi słabszych graczy. W dodatku jest jeszcze mało ludzi na wysokim poziomie, którzy aktualnie grają. Możliwym rozwiązaniem było zrobienie czegoś na wzór Challengera (najwyższa liga w League of Legends) gdzie wchodzi kilkaset osób, zweryfikowanych i one grają między sobą. Problemem jest wiarygodność MMR. W grze gdzie nie ma przedmiotów, poziomów indywidualnych jest ciężko zrobić różnicę. Ja mam ten plus, że jeśli gram tankami to ja inicjuję i jeśli mam sojuszników za sobą oni mnie wesprą. Nawet jeśli starasz się prowadzić grę to często ludzie to ignoruję. Wystarczy chodzić w pięciu. Jak złapiecie się za ręcę to dacie radę (śmiech).

Czy uważasz w takim razie, że problemem również są gracze, którzy nie rozumieją tak dużego znaczenia współpracy w Heroes of the Storm? Którzy wybierają mimo wszystko grę indywidualną sądząc, że „wycarrują”?

Ja grałem wcześniej w Counter Strike’a, gdzie daje się dużo informacji, pozycji przeciwników, liczby itd. Wyniosłem to, aby komunikować się jak najwięcej również w HotSie. Zawodnicy, którzy w każdej grze grali solo, chcieli iść na mida, farmić na swojej linii i wygrywać gry, kiedy wezmą asasyna to są zaskoczeni, że to za mało. Jest to problem. Mam doświadczenie więc było mi łatwiej się przyzwyczaić. Należy się przyzwyczaić, że tutaj trzeba wykonywać cele na mapie, współpracować, a nie pchać samemu linię, bo gram specjalistą.

HoN czy HotS?

Uważam, że Heroes of Newerth było najlepszą mobą jakie wyszło. Było tak samo rozbudowana jak DotA, masa różnych czynników. Dobijanie creepów, wież, zjadanie drzew (śmiech), blokowanie jednostek. W HotSie oprócz blokowania bohaterów creepy możesz blokować, ale to jakoś śmiesznie, w pięciu, aby było efektywnie. Taka parodia. Więc mówię otwarcie, że HoN był najlepsza mobą. O wiele dynamiczniejszy od Doty. Jednak w tym samym czasie wyszedł LoL, który był darmowy. Tytuł S2 Games kosztował 30 dolarów. Wygrali w tym momencie w aspekcie marketingowym. W dodatku po wyjściu Dota 2 musieli ratować się przed prawami autorskimi i wypuszczali własny conent, który skupiał się na zarabianiu. Gdyby podjęli inne decyzję to teraz grałoby się właśnie w niego nie w League of Legends. Niby powrócił na Dreamhack, ale niestety już za późno. HoN w moim sercu. HotS jest przyjemny. Łatwy, szybkie rozgrywki, ale jak na razie bardzo ciężko gra się competetive.

Dlaczego tank?

Zawsze w tych tytułach grałem, jak to mówię, grubasami (śmiech). Lubiłem grać silnymi postaciami, która ma dużo życia, a zarazem potrafi zrobić tak wiele w teamfight’cie. Nie tak, że po prostu przyjmuje wszystko na klatę, ale również robi realny wpływ na rozgrywkę. Jak zacząłem grać w HotSa i popatrzyłem na postaci, plus to co robiłem wcześniej, wiedziałem, że trzeba skupić się na jednym segmencie. Jeśli myśli się o grze competetive to tak właśnie jest. Kupowałem wszystkich bohaterów po kolei, tak jak leci, i nauczyłem się grać. Miałbym problem, aby na tym samym poziomie zagrać na przykład asasynem, ale specjalnie założyłem smurfa, aby uczyć się tych innych postaci. Mimo tego, że wiem co mogą zrobić, znam ich mechanikę to dobrze jest umieć się nimi poruszać i zrozumieć jakie zachowania może przeciwnik grając nimi wykonać.

W jaki sposób powinien wyglądać trening, aby zostać profesjonalnym graczem?

Ja przyjmowałem taki schemat, że kiedy brałem jakąś postać do ręki to grałem nią bardzo dużo gier pod rząd. To dawało mi pewne nawyki. Jeśli grasz dziesięć gier dziennie i grasz dziesięć gier każdą inną postacią to cały czas twój mózg ma taki natłok informacji, ze uczysz się wszystkiego naraz. Należy się skupić. Kupujemy bohatera, oswajamy się z nim i dopiero wtedy zmieniamy bohatera. Jeśli chodzi o solo kolejkę to tam co pewien czas odświeżamy pamięć. Gramy  jedną grę postacią, którą czujemy się bardzo dobrze. Po to, aby sprawdzić te reakcje, których się nauczyliśmy. Potem kontynuujemy granie innym bohaterem. Jak się znudzi to wtedy wiemy, że przynajmniej pod względem mechanicznym wszystko wiemy. Warto też skupiać się na jednej roli. Chyba, że flexem (rola: flexible) to wtedy ta pula jest nieco większa. Trzeba też zagrać wszystkim, aby wiedzieć jak się one zachowują.

Ulubiona postać?

Stitches. Na drugim miejscu ETC. Wynika to z wielu gier w Alternate przy jego użyciu. Lubie jak dużo ode mnie zależy i to są postacie, od których dużo zależy. Sporo osób zna moje marzenie, aby na dużym turnieju zagrać ETC, mieć gitarę pod stołem, rzucić Mosh Pit w pięciu, wstać od komputera i zacząć grać na gitarze. Myślę, że ten filmik miałby więcej wyświetleń niż jakikolwiek inne higlighty itp. Dzięki temu zyskałbym sławę i mógłbym zająć się tylko streamowaniem (śmiech). Uważam, że pomimo wielu opinii o Stitchesie, że jest niegrywalny, będzie on zawsze mocny, ponieważ ma hooka. Sam nie raz robiłem gry dzięki dobremu hookowi na różne drużyny, te topowe również. ETC natomiast teraz jest grywany i ten Mosh Pit robi dużo. Kiedyś na przykład grało się pod skok, wchłaniało się dużo doświadczenia z linii. To jest postać jak Enigma z Doty czy Tempest z HoNa. Jeden przycisk i wygrywasz grę.

Jakie plany na najbliższą przyszłość?

Dołączyłem teraz do fajnej ekipy. Grają tam ludzie, którzy potrafią przyznać się do błędu. To jest chyba najważniejsze w tej grze. Jeśli mentalność ludzi jest dobra to jest to taki pierwszy duży krok do sukcesu. Nawet jeśli ktoś bardzo dobry mechanicznie, mieliśmy takiego gracza i mogę o tym powiedzieć, bo on o tym wie, Alan w Alternate, Serdel z innych tytułów. Bardzo dobry gracz, siada do gry i jest dobry. Grał ze mną w drużynie w HoNie, wysoki poziom w DotA i Dota 2. Jednak mentalność, niemoc przyznawania się do błędów, kłótnie, wiele mniejszych czynników. Nie pozwoliło na osiągnięcie sukcesów. Jeśli mogę dać radę dla ludzi, którzy chcą założyć profesjonalną drużynę to przede wszystkim takich ludzi, którzy potrafią przyznać się do błędu, a nie zawsze zwalają na innych i chowają rzeczy pod dywan.

Jakie cechy powinien posiadać idealny zawodnik?

Dobry mechanicznie, draftuje, calluje i zdrowa mentalność.Jeśli miałbym wskazać jakiegoś gracza na scenie, który był najbliżej tego schematu to byłby Gluhammer. Oczywiście jest to moja opinia.

Czy chciałbyś przekazać coś czytelnikom?

Pozdrowić wszystkich i życzyć, aby dbali o tą swoją mentalność kiedy podchodzą do gamingu, aby potem nie spotkać się z pewnym odrzuceniem przez społeczność.

Dziękuję bardzo za poświęcony czas i powodzenia w przyszłości.

Też dziękuję i do usłyszenia.