Dziedzictwo: Testament diuka de Cresy to niezwykle rodzinna gra, ale bynajmniej nie dlatego, że jest przystosowana do wieloosobowej rozgrywki, tym razem chodzi po prostu o temat. W Dziedzictwie bowiem wcielimy się w głowę rodziny z ambicjami na zgarnięcie nieco więcej niż  500 zł na drugie dziecko. Będziemy pomnażać się oraz swój majątek, a poza tym knuć, spiskować i aranżować małżeństwa, na nieszczęście swego potomstwa głównie z rozsądku i w interesach. Bo najważniejszy jest ród! No i oczywiście kasa, honor oraz prestiż.

Wydanie jest przyjemne dla oka choć nie wybitne, grafiki kart są raczej zabawne niż piękne, mimo to gra zachowuje klimat. W pudełku oprócz instrukcji, plansz i kart znajdziemy tytułowy testament, w którym nasz nieszczęsny diuk ubolewa nad swym samotnym losem i przestrzega nas byśmy nie popełniali jego błędów i zostawili po sobie „wspaniałe dziedzictwo : potęgę rodu, która przetrwa wieki”. No to do dzieła.

Mechanika gry jest trochę podobna do Robinsona Crusoe, więc osoby, które polubiły się z tą produkcją wcześniej z pewnością polubią także Dziedzictwo. Tych zaś co niekoniecznie lubią kooperację w stylu Robinsona mogę uspokoić, Testament opiera się na zdrowej, aczkolwiek konkretnej rywalizacji.

2016-02-22 23.04.59
dziedzictwo_box

Jak więc wygląda rozgrywka? Mamy do rozdysponowania dwa piony na turę, po jednym na każdą akcje na planszy gracza i/lub planszy głównej, a do tego kartę głowy rodu,  karty dzieci oraz znajomych, służące do rozbudowy naszego drzewa genealogicznego. Musimy na początku zadbać o to by znaleźć odpowiednią partię dla naszej głowy rodziny i zapewnić jej odpowiedni statusu materialny oraz poważanie w towarzystwie, a następnie uczynić to samo dla (oby) licznego potomstwa. Gra trwa trzy generację, znaczy to mniej więcej tyle, że w mamy trzy etapy, w pierwszym zajmujemy się głównie głową rodziny i jej potomstwem, a w drugim już kolejnym pokoleniem, bo poprzednie nam się zestarzało i nie może płodzić więcej dzieci.

2016-02-22 22.35.40

Jak to w życiu bywa podczas powiększania rodziny mogę pojawić się różnego rodzaju komplikacje. Postacie z którymi swatamy nasze dzieci mają różne możliwości i ograniczenia. Inną kwestią do rozstrzygnięcia są ewentualne profity z aranżacji małżeństw. Wydając za mąż  naszą córkę lub wnuczkę musimy się zastanowić czy bardziej zależy nam na wpływach, koneksjach czy pieniądzach kandydata, a może na jego płodności. Zaś kandydatka na żonę dla syna/wnuka może wnieść większy lub mniejszy posag albo pomóc pozyskać nowe znajomości. Wygląd pretendentów do małżeństwa obu płci ma tu raczej minimalne znaczenie, czasami trzeba przymknąć oko także na ich wiek. No cóż, tutaj chodzi o budowanie statusu rodu, a nie o jednostkowe szczęście naszych potomnych, trzeba się poświęcić dla dobra ogółu.

2016-02-22 23.28.28

Rozgrywkę wygrywa gracz z największą ilością punktów honoru, a jak wiadomo utrzymanie ich na wysokim poziomie nigdy nie jest specjalnie łatwe, a już na pewno nie, kiedy zarządza się arystokratycznym rodem w XVIII wiecznej Francji. Ujmę na honorze możemy np. otrzymać przez nieodpowiednio prowadzącą się synową, albo zaciągnięcie pożyczki, czy ingerencje medyczną w płeć przyszłego potomstwa, jak wiadomo to zawsze jest nader podejrzany proceder.

Podsumowując, jeśli chcecie pobawić się w budowanie drzewa genealogicznego bez konieczności utrzymywania swej latorośli przez najbliższe 18 lat (co najmniej) sprawdźcie Dziedzictwo. Dostarczy wam sporo frajdy, choć musicie się przygotować na  dość długą rozgrywkę, no ale w końcu tworzenie trzypokoleniowej rodziny musi trochę potrwać.